Siłownia ozone KrakówCzeski orzech do zgryzienia

Czeski orzech do zgryzienia

by

Czeski orzech do zgryzienia
Przed Łukaszem Gargułą trudne zadanie. Po kontuzji nie wrócił jeszcze do pełni formy, za to jego rywal do miejsca w składzie, Tomas Jirsak, prezentuje się obiecująco.

Po długiej przerwie spowodowanej poważną kontuzją kolana do gry wrócił Łukasz Garguła. W dwóch pierwszych oficjalnych spotkaniach Białej Gwiazdy w sezonie 2010/2011 wystąpił od pierwszej minuty. Na wieść o powrocie do pełni zdrowia popularnego „Guły” fani krakowskiej Wisły zacierali ręce. Piłkarz pozyskany z GKS Bełchatów ma zostać boiskowym wodzirejem i to głównie od jego postawy ma zależeć gra Wisły.

Długa przerwa w grze nie pozostała obojętna na jego formę. W pucharowych spotkaniach z FK Szawle Łukasz Garguła nie zachwycił. Zagrał co najwyżej poprawnie, a należy pamiętać, że rywal nie należał do najmocniejszych. Korzystniej zaprezentował się jego rywal do miejsca w podstawowym składzie, Tomas Jirsak. Przed Łukaszem Gargułą zatem „czeski” orzech do zgryzienia.

W wyjazdowym meczu z Litwinami obie bramki dla Białej Gwiazdy padły dopiero po wejściu Czecha na boisko, który ożywił poczynania drużyny. W rewanżowym spotkaniu rozegranym na Suchych Stawach Jirsak przebywał na placu gry zaledwie 30 minut. Nawet tak krótki czas pozwolił mu jednak zaprezentować się pozytywnie.

W sparingowym spotkaniu z KSZO Ostrowiec Tomas Jirsak znacznie wyróżniał się na tle pozostałych zawodników. Imponował spokojem i dokładnością. Ponadto brał na siebie ciężar gry, co w jego przypadku nie jest zbyt częste.

Jeżeli dodamy, że w opinii obserwatorów „Napoleon” był jednym z najlepiej prezentujących się piłkarzy w czasie okresu przygotowawczego, to można żywić nadzieję, że transfer sympatycznego Czecha wreszcie przestanie odbijać się czkawką.

Z Tomasem Jirsakiem jest tylko jeden problem. Tego typu nadzieje wiążemy z jego osobą przed każdą rundą. Niestety po dwóch, trzech lepszych meczach wszystko zazwyczaj wraca do „normy” i Jirsak wędruje na ławkę. Oby tym razem było inaczej i dobra postawa Czecha spowodowała ból głowy nie tylko u Łukasza Garguły, ale i trenera Kasperczaka, który w razie dobrej gry obu piłkarzy będzie miał problem z decyzją, na którego z nich postawić.

Inne wpisy:

Back to Top